piątek, 1 kwietnia 2011
środa, 26 maja 2010
Fragmenty
Fragmenty moich piosenek:
Czy to ona czy jeszcze ja
Jedno lustro serca dwa
Za ogromną taflą szkła
Za okruchem wspomnień
Czy to ona czy jeszcze ja
Jedno lustro serca dwa
Gdzieś po drugiej stronie dnia
Kocha nieprzytomnie
Na zakrętach słów i w zakamarkach dnia
Pojawia się i znika moja druga ja
Odcieni więcej ma i ładniej umie żyć
Nie żyje jednak tylko ciągle jeszcze śni
Gdy zwykły dzień, przegrany dzień dotyka mnie
Biegnę do jutra aby z nią spotkać się
udaję, że to nie jest ona, że to ja
czy kiedyś skończy się ta gra
Po niepostawionych krokach
po niepokochanych strofach
w snach
przechodzę przez smutek miast
Spójrz jak oddycham dla ciebie
gubię oddechy idąc po niebie
oddycham
budując dla nas domki z gwiazd
Czy to ona czy jeszcze ja
Jedno lustro serca dwa
Za ogromną taflą szkła
Za okruchem wspomnień
Czy to ona czy jeszcze ja
Jedno lustro serca dwa
Gdzieś po drugiej stronie dnia
Kocha nieprzytomnie
Na zakrętach słów i w zakamarkach dnia
Pojawia się i znika moja druga ja
Odcieni więcej ma i ładniej umie żyć
Nie żyje jednak tylko ciągle jeszcze śni
Gdy zwykły dzień, przegrany dzień dotyka mnie
Biegnę do jutra aby z nią spotkać się
udaję, że to nie jest ona, że to ja
czy kiedyś skończy się ta gra
Po niepostawionych krokach
po niepokochanych strofach
w snach
przechodzę przez smutek miast
Spójrz jak oddycham dla ciebie
gubię oddechy idąc po niebie
oddycham
budując dla nas domki z gwiazd
Niekochana
Widziała tęcze między jego palcami
Lecz wciąż od nowa szuka czegoś jeszcze
odtąd dotąd mieszka sobie miłość
Tam jest zawsze jakieś inne powietrze
Malutkie szczęścia między jego palcami
odtąd dotąd, od słowa do słowa
Ona nie umie, nie umie jeszcze
Całą sobą jego zaczarować
Nie, nie umiem jeszcze milczeć tak ładnie
I swoim smutkiem namalować pięknej ciszy
Wszystko za mało, za mało za mało
Wiem że ty nigdy mnie nie usłyszysz
Tak samotna w samotnej miłości
Tak zagubiona w lustrach jego spojrzeń
Nie umie smutkiem namalować ciszy
Nie umie jego rozkochać w sobie
I tak cichutko tak cicho na palcach
Odchodzi w swoją niekochaną stronę
Chociaż ogień w niej tli się jeszcze
I myśli takie są niedokończone
Nie, nie umiem jeszcze milczeć tak ładnie
I swoim smutkiem namalować pięknej ciszy
Wszystko za mało, za mało za mało
Wiem że ty nigdy mnie nie usłyszysz
I tak cicho, cichutko na palcach
Odchodzi w swoją niekochaną stronę
Chociaż ogień w niej tli się jeszcze
I myśli takie są niedokończone
I tak cicho, cichutko...
Choć ogień się jeszcze tli
I myśli niedokończone i
Tyle niedokończonych chwil
Lecz wciąż od nowa szuka czegoś jeszcze
odtąd dotąd mieszka sobie miłość
Tam jest zawsze jakieś inne powietrze
Malutkie szczęścia między jego palcami
odtąd dotąd, od słowa do słowa
Ona nie umie, nie umie jeszcze
Całą sobą jego zaczarować
Nie, nie umiem jeszcze milczeć tak ładnie
I swoim smutkiem namalować pięknej ciszy
Wszystko za mało, za mało za mało
Wiem że ty nigdy mnie nie usłyszysz
Tak samotna w samotnej miłości
Tak zagubiona w lustrach jego spojrzeń
Nie umie smutkiem namalować ciszy
Nie umie jego rozkochać w sobie
I tak cichutko tak cicho na palcach
Odchodzi w swoją niekochaną stronę
Chociaż ogień w niej tli się jeszcze
I myśli takie są niedokończone
Nie, nie umiem jeszcze milczeć tak ładnie
I swoim smutkiem namalować pięknej ciszy
Wszystko za mało, za mało za mało
Wiem że ty nigdy mnie nie usłyszysz
I tak cicho, cichutko na palcach
Odchodzi w swoją niekochaną stronę
Chociaż ogień w niej tli się jeszcze
I myśli takie są niedokończone
I tak cicho, cichutko...
Choć ogień się jeszcze tli
I myśli niedokończone i
Tyle niedokończonych chwil
Wciąż nie taka
Jedna tafla szkła
A serca jakby dwa
Po drugiej stronie lustra tamta jest dziewczyna
Jeden wspólny rytm
milion marzeń i wielkie nic
Czy kiedyś stanie się tym kim tak bardzo pragnie być
Wciąż zbyt mało smutne oczy mam
Bo tym smutniejsze oczy są
Im szczuplejsza jest twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to,
Tak bardzo pragnie sobą być
Wciąż nie umie jeszcze milczeć pięknie tak
Bo tym piękniejsza cisza jest
Im szczuplejsza jest jej twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to
Tak bardzo pragnie sobą być
Jedna tafla szkła
A serca jakby dwa
Bijące jakby w inny niedościgniony rytm
Czy kiedyś stanę się
Pokonując pokusy złe
Tą dziewczyną którą tak bardzo pragnę być
Wciąż zbyt mało smutne oczy ma
Bo tym smutniejsze oczy są
Im szczuplejsza jest twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to,
Tak bardzo pragnie sobą być
Wciąż nie umie jeszcze milczeć pięknie tak
Bo tym piękniejsza cisza jest
Im szczuplejsza jest twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to
Tak bardzo pragnie sobą być
A serca jakby dwa
Po drugiej stronie lustra tamta jest dziewczyna
Jeden wspólny rytm
milion marzeń i wielkie nic
Czy kiedyś stanie się tym kim tak bardzo pragnie być
Wciąż zbyt mało smutne oczy mam
Bo tym smutniejsze oczy są
Im szczuplejsza jest twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to,
Tak bardzo pragnie sobą być
Wciąż nie umie jeszcze milczeć pięknie tak
Bo tym piękniejsza cisza jest
Im szczuplejsza jest jej twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to
Tak bardzo pragnie sobą być
Jedna tafla szkła
A serca jakby dwa
Bijące jakby w inny niedościgniony rytm
Czy kiedyś stanę się
Pokonując pokusy złe
Tą dziewczyną którą tak bardzo pragnę być
Wciąż zbyt mało smutne oczy ma
Bo tym smutniejsze oczy są
Im szczuplejsza jest twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to,
Tak bardzo pragnie sobą być
Wciąż nie umie jeszcze milczeć pięknie tak
Bo tym piękniejsza cisza jest
Im szczuplejsza jest twarz
Choć nie umie tego pojąć nikt
Ona stale wierzy w to
Tak bardzo pragnie sobą być
Subskrybuj:
Posty (Atom)